Znalezione zdjęcia dla Pamiętnik:
Brak.
I znowu nocia, może teraz będą komenty, hmm? No mam taką nadzieję:D:D?>
A nota jak na mnie to chyba długo a chociażby nie wiem nie liczyłam linijek:D:D
A i nie obejdzie się bez muzyczki <Muhahaha>:D Poźdro Wam:)
B.o.B - Airplanes ft. Hayley Williams of Paramore
PIH - śmierć Nas nie rozłączy (tego za bradzo nie znam, ale cóż dodaje:D)
Katy Perry ft. Snoop Dogg - California Girls (spoko nutka)
Nie chcę mi się więcej dodawać no musicie zadowolić się tym co jest:P:D
Jak wiatr powiał mój kapelusz...Tak i Cię poznałam na strumyku rzeki gdzie tańczyłam owinięta chustą i w kapeluszu,
popatrzyłeś na mnie i się śmiałeś...Twój uśmiech mnie porwał do tańca i do radości, śmiałam się jak nigdy dotąd kręcąc się w kółko i zerkając czasem na ciebie...Po krótkiej chwili zatrzymałam się i usiadłam na swym kocu... Podszedłeś do mnie z bananem na twarzy i usiadłeś koło mnie, zaczynając temat, ja tylko patrzyłam i mówiłam jakieś niezgrabne słowa na co ty śmiałeś się...
Wstałeś zostawiając mi swój numer telefonu i pobiegłeś do wody... A po nie długim czasie przyszła po mnie siostra zabierając mnie ze sobą do domu...Odezwałam się do ciebie, lecz nikt nie odebrał pomyślałam, że jesteś jeszcze pewnie na tej wodzie, więc postanowiłam zadzwonić dopiero o 20.00, tak też się stało zadzwoniłam do ciebie ponownie, odebrałeś pogadaliśmy i umówiliśmy się na piątek 13 o 21.50 pod restauracją.
Czekał na mnie już przed wejściem, przywitaliśmy się i weszliśmy do niej... Usiadłam na wskazanym przez kelnera miejscu i niebawem nasze zamówienia stały na stole... Rozmawialiśmy o głupotach o niczym dla mnie ważnym.
Po zjedzeniu poszliśmy nad jezioro usiedliśmy na piasku i patrzyliśmy na niebo on po chwili położył swoją dłoń na mojej i delikatnie ją ścisął nadal patrząc przed siebie na księżyc i uśmiechając się prawie niewidzialnie, lecz ja widziałam jak jego kąciki ust są skierowane ku górze.
Odwróciłam się i na moich ustach też zagościł uśmiech.
Odezwał się jako pierwszy a ja już nie wstydziłam odpowiadać pełnymi zdaniami.
Pytał o mnie o moją rodzinę i takie podobne, po czym sam mi o sobie opowiedział. Patrzyliśmy na siebie i po krótkim czasie wstał podnosząc swą rękę ku mnie, ścisnęłam ją a potem już stałam przytulona do niego. Podniosłam głowę i uśmiechnęłam się w stronę jego twarzy a on odwzajemnił go i pogłaskał mnie po głowie. Odsunęłam się od niego i poszliśmy wzdłóż rzeki trzymając się za ręcę. Gdy już było grubo po pierwszej poszliśmy w stronę mojego domu staliśmy tak patrząc na siebie, po czym on podszedł do mnie i pocałował mnie w policzek, po czym w usta, zblizyłam się do niego kładąc ramiona na jego obojczyku a on trzymał już swe na mych plecach. Oddałam mu się. Przestaliśmy dopiero, gdy zabrakło nam tchu. Zaprosiłam go do środka, lecz on powiedział, że musi już iść, wtedy, gdy to usłyszałam zrobiło mi się smutno, ale nie chciałam by o tym wiedział, więc pożegnałam się z nim i weszłam do swojego mieszkania. Położyłam się na kanapie i oglądałam jakieś romansidło i, wtedy on mi się przypomniał, gdy siedzieliśmy na piasku trzymając się za ręcę i patrząc na księżyc i te wszystkie momenty dziś spędzone przechodziły przez moją głowę jak slajdy, czułam się jak zakochana nastolatka.
Wstałam i poszłam się przebrać, po czym położyć nie miałam dziś ochoty się kąpać czy myć było mi to wtedy obojętne. Zasnęłam przenosząc się w krainy Morfeusza wraz z tym chłopakiem i znów te wszystkie chwile razem spędzone wdarły się do mej głowy. Obudziłam się, myślałam, że nigdy to nie nastąpi, chciałam już zapomnieć, wmówić, że to nie miłość, lecz jednak ostatecznie nic z tego nie wyszło.
Poszłam, więc wziąść zimną kąpiel, przynajmniej wtedy o nim zapomniałam. Spędziłam w wannie około godziny, jeszcze maseczka i takie rzeczy, po czym udałam się do salonu oglądać swój ulubiony program, gdzie znów głowni bohaterowie mieli problemy, Koike znów zdradził Marie choć ona tak myślała z tego co jej powiedziała Tara,więc postanowiła się upewnić i szpiegowała Koike i wtedy doszła do wniosku, że ją zdradza, ponieważ dosiadł się do Rukii, jakieś blondynki, której nie znała.
Ehh i znów ''problemy miłosne" przeszło mi teraz przez myśl,ale i tak dalej czytałam swój pamiętnik.
Gdzieś koło 13.00 zadzwonił do mnie i zapytał czy się spotkamy, a ja jak głupia od razu powiedział "Tak" , cieszyłam się jak jakaś psychiczna, gdy odłorzyłam telefon Lecz nie żałowałam tego, dlatego, że wtedy się zgodziłam teraz jesteśmy małżeństwem i to szczęśliwym małżeństwem co nie często się w tych czasach zdarza, ale nie zmieniajmy tematu.
Pobiegłam od razu do swojego pokoju w pogoni za szukaniem ''wypasionych'' ciuchów, może tego wcześniej nie wspomniałam , lecz miałam wtedy 18 lat, i ubrań miałam naprawdę sporo.
Znalazłam jakoś granatową mini i na to koszulka z narysowanym aniołem i napisem ''Na zawsze Twoja''.
Hmm pewnie dziwnie, wtedy to wyglądało nasza bodajże trzecia randa a ja już jego, hehe.
Zadzwoniłam do Miki i wszystko jej opowiedziałam. Gadałyśmy gdzieś 2 godziny, ona mi opowiedziała jak spotkała Sono. ''Romantycznie'' pomyślałam w tym momencie tekstu. Poprawiłam okulary na nosie i zaczęłam znów czytać.
Rozłączyłam się i pobiegłam wziąść prysznic, wysuszyłam włosy, ubrałam się w strój, który sobie naszykowałam, po czym usdiadłam przed lustrem i umalowałam się, wyprostowałam włosy,nałorzyłam szpilkii tylko czekałam na 20.00 co miało natsąpić dokłanie za 15 minut, byłam tak podniecona, że nie zwracałam uwagi na czas.
Już 20.00, serce po prostu mi stanęło jak za pięć po usłyszałam dzwonek do drzwi. Stał tam w jeansach i koszuli, jednym słowem wyglądał BOSKO! Wziął mnie pod rękę i wyszliśmy razem z bloku. Zaprowadził mnie do restauracji, potem do kina , później siedzieliśmy na trawie w parku i rozmawialiśmy a jeszcze później zaprowadził mnie do cudownego miejsca zwanym rajem dla mnie. Jej nawet buzię otworzyłam ze zdziwienia, że takie miejsce istnieje u mnie w "mieście". Woda nad nią mały wodospad do okoła kwiaty i piękna zielona trawa a gdzie nie gdzie drzewa, które puszczały pąki. Nawet nie wiedziałam co powiedzieć. A on jak nigdy nic stał i się uśmiechał patrząc na wodę. Przytuliłam się do niego a on do mnie. Popatrzył na mą twarz po czym na rękę planując ją wziąść, po czym pociągnąć ku wodzie. Złapał mnie w pasie i usiadłam pomiędzy jego nogami, tyłem. Przytulił mnie do siebie kładąc swe ciepłe dłonie na mym brzuchu a głowę na ramieniu. I to właśnie wtedy powiedziałeś mi, że kochasz mnie choć znaliśmy się zaledwie miesiąc a na ''randkach'' byliśmy trzy razy, a ja popatrzyłam tylko na ciebie i się uśmiechnęłam. Dla ciebie był znak, że tak. Pocałowałeś mnie w szyje, po czym w ucho i jeszcze raz powtórzyłeś mi "Kocham Cię". Przewrółciłam głowę w jego stronę i go pocałowałam.
To były takie wspaniałe chwile dla mnie i cieszę się, że były i, że będą jeszcze przez długi czas, choć nawet jak umrę nigdy nie zapomnę jak Cię kochałam mam nadzieję, że z nim przeżyje jeszcze dużo lat aż do śmierci.
Pamiętniczku dziś po raz ostatni Cię czytałam, wiem , że i tak tych najważniejszych momentów w moim życiu nie zapomnę.
A nota jak na mnie to chyba długo a chociażby nie wiem nie liczyłam linijek:D:D
A i nie obejdzie się bez muzyczki <Muhahaha>:D Poźdro Wam:)
B.o.B - Airplanes ft. Hayley Williams of Paramore
PIH - śmierć Nas nie rozłączy (tego za bradzo nie znam, ale cóż dodaje:D)
Katy Perry ft. Snoop Dogg - California Girls (spoko nutka)
Nie chcę mi się więcej dodawać no musicie zadowolić się tym co jest:P:D
Jak wiatr powiał mój kapelusz...Tak i Cię poznałam na strumyku rzeki gdzie tańczyłam owinięta chustą i w kapeluszu,
popatrzyłeś na mnie i się śmiałeś...Twój uśmiech mnie porwał do tańca i do radości, śmiałam się jak nigdy dotąd kręcąc się w kółko i zerkając czasem na ciebie...Po krótkiej chwili zatrzymałam się i usiadłam na swym kocu... Podszedłeś do mnie z bananem na twarzy i usiadłeś koło mnie, zaczynając temat, ja tylko patrzyłam i mówiłam jakieś niezgrabne słowa na co ty śmiałeś się...
Wstałeś zostawiając mi swój numer telefonu i pobiegłeś do wody... A po nie długim czasie przyszła po mnie siostra zabierając mnie ze sobą do domu...Odezwałam się do ciebie, lecz nikt nie odebrał pomyślałam, że jesteś jeszcze pewnie na tej wodzie, więc postanowiłam zadzwonić dopiero o 20.00, tak też się stało zadzwoniłam do ciebie ponownie, odebrałeś pogadaliśmy i umówiliśmy się na piątek 13 o 21.50 pod restauracją.
Czekał na mnie już przed wejściem, przywitaliśmy się i weszliśmy do niej... Usiadłam na wskazanym przez kelnera miejscu i niebawem nasze zamówienia stały na stole... Rozmawialiśmy o głupotach o niczym dla mnie ważnym.
Po zjedzeniu poszliśmy nad jezioro usiedliśmy na piasku i patrzyliśmy na niebo on po chwili położył swoją dłoń na mojej i delikatnie ją ścisął nadal patrząc przed siebie na księżyc i uśmiechając się prawie niewidzialnie, lecz ja widziałam jak jego kąciki ust są skierowane ku górze.
Odwróciłam się i na moich ustach też zagościł uśmiech.
Odezwał się jako pierwszy a ja już nie wstydziłam odpowiadać pełnymi zdaniami.
Pytał o mnie o moją rodzinę i takie podobne, po czym sam mi o sobie opowiedział. Patrzyliśmy na siebie i po krótkim czasie wstał podnosząc swą rękę ku mnie, ścisnęłam ją a potem już stałam przytulona do niego. Podniosłam głowę i uśmiechnęłam się w stronę jego twarzy a on odwzajemnił go i pogłaskał mnie po głowie. Odsunęłam się od niego i poszliśmy wzdłóż rzeki trzymając się za ręcę. Gdy już było grubo po pierwszej poszliśmy w stronę mojego domu staliśmy tak patrząc na siebie, po czym on podszedł do mnie i pocałował mnie w policzek, po czym w usta, zblizyłam się do niego kładąc ramiona na jego obojczyku a on trzymał już swe na mych plecach. Oddałam mu się. Przestaliśmy dopiero, gdy zabrakło nam tchu. Zaprosiłam go do środka, lecz on powiedział, że musi już iść, wtedy, gdy to usłyszałam zrobiło mi się smutno, ale nie chciałam by o tym wiedział, więc pożegnałam się z nim i weszłam do swojego mieszkania. Położyłam się na kanapie i oglądałam jakieś romansidło i, wtedy on mi się przypomniał, gdy siedzieliśmy na piasku trzymając się za ręcę i patrząc na księżyc i te wszystkie momenty dziś spędzone przechodziły przez moją głowę jak slajdy, czułam się jak zakochana nastolatka.
Wstałam i poszłam się przebrać, po czym położyć nie miałam dziś ochoty się kąpać czy myć było mi to wtedy obojętne. Zasnęłam przenosząc się w krainy Morfeusza wraz z tym chłopakiem i znów te wszystkie chwile razem spędzone wdarły się do mej głowy. Obudziłam się, myślałam, że nigdy to nie nastąpi, chciałam już zapomnieć, wmówić, że to nie miłość, lecz jednak ostatecznie nic z tego nie wyszło.
Poszłam, więc wziąść zimną kąpiel, przynajmniej wtedy o nim zapomniałam. Spędziłam w wannie około godziny, jeszcze maseczka i takie rzeczy, po czym udałam się do salonu oglądać swój ulubiony program, gdzie znów głowni bohaterowie mieli problemy, Koike znów zdradził Marie choć ona tak myślała z tego co jej powiedziała Tara,więc postanowiła się upewnić i szpiegowała Koike i wtedy doszła do wniosku, że ją zdradza, ponieważ dosiadł się do Rukii, jakieś blondynki, której nie znała.
Ehh i znów ''problemy miłosne" przeszło mi teraz przez myśl,ale i tak dalej czytałam swój pamiętnik.
Gdzieś koło 13.00 zadzwonił do mnie i zapytał czy się spotkamy, a ja jak głupia od razu powiedział "Tak" , cieszyłam się jak jakaś psychiczna, gdy odłorzyłam telefon Lecz nie żałowałam tego, dlatego, że wtedy się zgodziłam teraz jesteśmy małżeństwem i to szczęśliwym małżeństwem co nie często się w tych czasach zdarza, ale nie zmieniajmy tematu.
Pobiegłam od razu do swojego pokoju w pogoni za szukaniem ''wypasionych'' ciuchów, może tego wcześniej nie wspomniałam , lecz miałam wtedy 18 lat, i ubrań miałam naprawdę sporo.
Znalazłam jakoś granatową mini i na to koszulka z narysowanym aniołem i napisem ''Na zawsze Twoja''.
Hmm pewnie dziwnie, wtedy to wyglądało nasza bodajże trzecia randa a ja już jego, hehe.
Zadzwoniłam do Miki i wszystko jej opowiedziałam. Gadałyśmy gdzieś 2 godziny, ona mi opowiedziała jak spotkała Sono. ''Romantycznie'' pomyślałam w tym momencie tekstu. Poprawiłam okulary na nosie i zaczęłam znów czytać.
Rozłączyłam się i pobiegłam wziąść prysznic, wysuszyłam włosy, ubrałam się w strój, który sobie naszykowałam, po czym usdiadłam przed lustrem i umalowałam się, wyprostowałam włosy,nałorzyłam szpilkii tylko czekałam na 20.00 co miało natsąpić dokłanie za 15 minut, byłam tak podniecona, że nie zwracałam uwagi na czas.
Już 20.00, serce po prostu mi stanęło jak za pięć po usłyszałam dzwonek do drzwi. Stał tam w jeansach i koszuli, jednym słowem wyglądał BOSKO! Wziął mnie pod rękę i wyszliśmy razem z bloku. Zaprowadził mnie do restauracji, potem do kina , później siedzieliśmy na trawie w parku i rozmawialiśmy a jeszcze później zaprowadził mnie do cudownego miejsca zwanym rajem dla mnie. Jej nawet buzię otworzyłam ze zdziwienia, że takie miejsce istnieje u mnie w "mieście". Woda nad nią mały wodospad do okoła kwiaty i piękna zielona trawa a gdzie nie gdzie drzewa, które puszczały pąki. Nawet nie wiedziałam co powiedzieć. A on jak nigdy nic stał i się uśmiechał patrząc na wodę. Przytuliłam się do niego a on do mnie. Popatrzył na mą twarz po czym na rękę planując ją wziąść, po czym pociągnąć ku wodzie. Złapał mnie w pasie i usiadłam pomiędzy jego nogami, tyłem. Przytulił mnie do siebie kładąc swe ciepłe dłonie na mym brzuchu a głowę na ramieniu. I to właśnie wtedy powiedziałeś mi, że kochasz mnie choć znaliśmy się zaledwie miesiąc a na ''randkach'' byliśmy trzy razy, a ja popatrzyłam tylko na ciebie i się uśmiechnęłam. Dla ciebie był znak, że tak. Pocałowałeś mnie w szyje, po czym w ucho i jeszcze raz powtórzyłeś mi "Kocham Cię". Przewrółciłam głowę w jego stronę i go pocałowałam.
To były takie wspaniałe chwile dla mnie i cieszę się, że były i, że będą jeszcze przez długi czas, choć nawet jak umrę nigdy nie zapomnę jak Cię kochałam mam nadzieję, że z nim przeżyje jeszcze dużo lat aż do śmierci.
Pamiętniczku dziś po raz ostatni Cię czytałam, wiem , że i tak tych najważniejszych momentów w moim życiu nie zapomnę.
Tagi:
Pamiętnik
15.07.2010 o godz. 22:12
komentuj (0)


