ZoroxLuffy Nuda
Tak, tak wiem szybka jestem, ale zapomniałam, że napisałam dwie noty <głupia, głupia, głupia:D:D> Więc daję dziś wiersz, który dla mnie szczerze się podoba i notę ZoroXLuffy, nie wiem kiedy dokładnie ten pairing napisałam, ale już na pewno sporo czasu minęło i na dodatek sobie tu zaglądam a tu...A tu nic pustka jakaś czy jak. I ostatecznie nie będzie sondy...No cóż trudno się mówi żyje się dalej... Więc więcej nie zanudzam tylko daje nocię:) i tak jak w poprzedniej nocie Pozdrawiam ludzi z Ketchap'em:)
Dobra to był kit, że przestaje zanudzać, ale chcę jeszcze napisać o ZoroxLuffy ta nocia mi się zbytnio nie podoba, gdyż przerzuciłam się na SanjixZoro <kto jak woli, dla mnie to bez różnicy<Na moim koncie na kreskowka.pl dałam na viedoboxie doujinshi z nimi po ang.>> I zamierzam z nimi teraz pisać i z KandaxAllen bo te dwie pary kocham najbardziej ze wszystkich pairingów:D.
Nota krótka.
ZoroxLuffy
Był piękny słoneczny dzień na statku załogi Luffego i jak to zwykle bywało każdy coś robił tylko on się nudził , a dokładnej Zoro i Chopper spali, Robin czytała jakoś książkę , Shinji gotował a Nami jak to ona rysowała mapy...
Młody kapitan przechadzał się po statku szukając czegoś do roboty, lecz ostatecznie wylądował na krześle w kuchni marudząc dla kucharza by się pośpieszył z jedzeniem.
-ALE JA CHCĘ JEEEEŚĆ!!!
-To sam se ugotuj to dla Naaami-swan i Roobin-swan.
Luffy popatrzył na niego maślanymi oczkami i wtedy do kuchni dosłownie wparował Zoro cały wściekły. Rozejrzał się po pomieszczeniu szukając kogoś a dokładniej...
-Ty marny kucharzyku jak mogłeś pomalować moje katany? -Popatrzył jeszcze na niego wściekłym wzrokiem i podszedł do niego łapiącgo za kołnierz.
Luffy przyglądał się całemu zajściu, jak np Shinji zawala kopa w twarz dla Zora, po czym ten się odgrywa i już czystą kataną próbuje uderzyć go w brzuch, lecz ostatecznie udało mu się walnąc go trzy razy w twarz z pięści i dwa razy kopnąć, za to on oberwał chyba z dziesięć razy z pół obrotu od Shinij'ego i pięć z pięści. Dla Zora to był koszmar w dosłownym tego słowa znaczeniu. Zostać pokonanym przez tego głupiego kucharzyka, teraz na pewno każdy ze statku będzie się z niego nabijał to było raczej pewne, więc poddał się woli Robin jak i tak ostatecznie miało być źle więc nic się nie stanie jak ona go zabandażuje.
Robin go zabandażowała, bo niestety miał złamane dwa żebra, i dostał od niej rozkaz, że musi spać, choć pewnie z własnej woli by poszedł.
A w tym czasie Luffy znów przechadzał się po pokładzie szukając czegoś do roboty i tak idąc spotkał Shinji'ego z cieknącym nosem. Podszedł do niego i wypytał comu się stało, choć było to głupie, bo raczej wiadomo dzięki komu leci i przy okazji wypytał o rannego Zora i dowiedział się gdzie on jest i co z nim, więc udał się do niego na odwiedzinki. Usiadł na łóżku przyglądając się jego twarzy.
Luffy tak patrząc na twarz Zora usiadł na nim okrakiem przez cały czas patrząc na jego twarz z szeroko otwartymi oczami, minęło bodajże z dziesięć minut, a Zoro obudził się z ciężarem na sobie smacznie śpiącego kapitana. Uśmiechnął się, wstał i położył go na swoim miejscu. Teraz czuł się o wiele lepiej, tyle godzin przespał, choć myśli, że dużo bo jeszcze nie był tak wyspany. Podszedł do drzwi kuchni i przypomniała mu się ostatnia walka z Sanijm i od razu się wściekł, ale ostatecznie poszedł na kadłub położył się i zasnął.
-Ile on może spać Chopper? Głodny jestem...
Chopper popatrzył na niego i ostatecznie nic nie powiedział. Poszedł do pokoju zostawiając szermierza i kapitana samych <:D>.
Luffy popatrzył na leżącego, trzymajacego ręce na brzuchu i głowę na ścianie Zora i pomyślał ''Jak mu może być tak wygodnie''. Podszedł do niego, ustawił go tak, że opierał się plecami o ścianę a nogi miał wyprostowane. Przy kucnął nad nim i usiadł okrakiem kładąc głowę na jego ramieniu. Zacisnął mocniej nogi w pasie kolegi i przybliżył się tak jak to było możliwe. Głowę też bardziej przysunął w stronę szyji szermierza wdychając jego zapach. Zasnął...Spał może jakieś pół godziny aż nie poczuł jak go ktoś przytula i przysuwa do siebie.
Otwiera oczy i ze zdziwieniem stwierdza, że jest przytulony do Zora dość nie typowy jak na niego sposób. <Jedną nogę trzyma pomiędzy udami starszego a drugą na górnej łydce, ręke ma położoną na biodrze a drugą koło piersi a nie daleko głowa przy szyji, podobnie i Zoro tylko, że on trzyma jedną dłoń pod głową a drugą na plecach młodszego.>. Kapitan mimowolnie uśmiecha się i mówi:
-Miło się spało, co Zoro?
Otworzył oczy i powiedział:
-Przy tobie kapitanku zawsze, a teraz daj mi spać.
-Nie wolisz w łóżku, hmm?
-Tu mi wygodnie.
-Ale mi nie, idziemy. -Podniósł się choć było mu bardzo wygodnie i wziął też go za ręke i poprowadził do ich pokoju,gdzie stało nie duże łóżko. Obaj położyli się i Luffy od razu wtulił się do szermierza znów zasynając...
Obudził go głos Zora krzyczącego.
-CO SIĘ DO CHOLERY STAŁO??!CO TY TU ROBISZ?!
-Już dzięki tobie nie śpię.
-Nie o to się pytam, dlaczego spałeś ze mną? -Jego oczy patrzące na mnie wyrażały wściekłość i przerażenie na dodatek stał nade mną i gapił się jak na idiotę.
-Jeszcze nie dawno się nie sprzeciwiałeś hehe. -Podniosłem się i przybliżyłem do niego złacząjąc nasze usta w jedno. Nadal był najwidoczniej zdziwiony bo ani drgnął. Rozłączyłem je i przytuliłem się do niego szepcząc cicho trzy słowa.
-Kocham cie Zoro.
Znów żadnej reakcji z jego strony, przez krótką chwilę poczułem się naprawdę głupio, ale to naprawdę tylko przez chwilę. Lecz po kilku sekundach może po minucie poczułem coś ciepłego na moich plecach a potem jego delikatny oddech na mojej szyji, uśmiechnąłem się i mocniej wtuliłem w jego tors.
Pocałował mą szyję, po czym nie pewnie w usta powoli i z dystansem go pogłębiając nie zaszliśmy jeszcze dalej, ale mam nadzieję, że to się zmieni, bo już mam ochotę poczuć jak mnie dotyka po brzuchu wprawiając mnie w taką przyjemność,której tylko on potrafi mi pokazać.
-Ale masz zbereźne myśli kapitanie.
-Hmm -Odwrócił głowę i skrzyżował ręce na piersi.
-Oj nie złość się mały zboczeńcu. -I po chwili taczał się ze śmiechu wprawiając Luffi'ego w zakłopotanie...
-ZAMKNIJ SIĘ!!!
A teraz wiersz:
NA MEJ DRODZE STOI ANIOŁ:
Gdy po raz pierwszy Cię ujrzałem,
myślałem, że Ty to nie Ty,
wyglądałeś jak anioł,
ze skrzydłami i łzami,
który pragnie miłości której nie dostał.
Gdy po raz pierwszy Cię ujrzałem
zakochałem się w Twoim uroku i wdzięku
gdy szedłeś w moją stronę,
do teraz nie mogę uwierzyć,
że leżę koło Ciebie.
Koło tak wspaniałej istoty jak ty.
I jak będę miała wenę choć myślę, że będę miała, bo skończyłam jakieś 15 minut temu inny pairing, więc noty powinny się pojawiać. Więc do zobaczonka i czekam na komenty, bo ciężko coś pisać nie znając waszego zdania.:)
25.07.2010 o godz. 16:35


